Jesienne kolory w makijażu — jak odświeżyć wygląd trzema produktami

Wrzesień w kosmetyczce wygląda zwykle tak samo: letni bronzer nagle jest za ciemny, brzoskwiniowy błyszczyk wydaje się nie na miejscu, a cera po wakacjach traci koloryt szybciej, niż byśmy chcieli. Nie trzeba jednak wymieniać całej półki. Trzy produkty w cieplejszych tonach wystarczą, żeby makijaż wyglądał jesiennie, a nie jak resztki z sierpnia.

Usta: od brzoskwini do wina

To najszybsza zmiana i najbardziej widoczna. Jesienią lepiej wypadają odcienie bordo, śliwki, ceglastej czerwieni i głębokiego brązu. Nie trzeba od razu sięgać po ciemne wino, które wymaga równej kreski i regularnego poprawiania. Dobrą wersją na co dzień jest pomadka w kolorze przydymionego różu z domieszką brązu, czyli klasyczne „moje usta, ale lepsze" w cieplejszej odsłonie.

W drogeriach pomadki tego typu kosztują od kilkunastu do około 60 zł, a różnica między tanią a droższą zwykle sprowadza się do trwałości, nie do koloru. Jeśli kupujesz jedną rzecz na sezon, niech to będzie właśnie ona.

Mały trik z konturówką

Ciemniejsza konturówka pod jaśniejszą pomadką optycznie powiększa usta i sprawia, że kolor trzyma się dłużej. Jesienią, gdy usta łatwo pierzchną, warto najpierw nałożyć cienką warstwę balsamu i odczekać kilka minut.

Policzki: róż w tonie jesiennych liści

Letni bronzer schowaj do szuflady, bo na jaśniejszej skórze zaczyna wyglądać jak brudna smuga. Zamiast niego róż w odcieniu terakoty, cegły albo wypalonej pomarańczy. Taki kolor ożywia zmęczoną cerę i pasuje do większości jesiennych ubrań, od beżu po butelkową zieleń. Nakładaj go wyżej niż latem, na kość policzkową w stronę skroni, a nie na „jabłuszka" policzków.

Róż w kremie ma jedną przewagę nad sypkim: nie podkreśla suchych skórek, które jesienią pojawiają się częściej. Nakłada się go palcami, więc pędzle też zostają w spokoju.

Oczy: jeden cień, dwa zastosowania

Zamiast całej palety wystarczy jeden ciepły cień w kolorze miedzi, kasztana albo ciemnego złota. Rozetrzyj go delikatnie po całej powiece na dzień, a wieczorem dołóż drugą warstwę przy zewnętrznym kąciku i pod dolną linią rzęs. Ten sam produkt, dwa efekty. Miedziane odcienie szczególnie ładnie wyglądają przy zielonych i piwnych oczach, złoto przy niebieskich.

Do tego ciemnobrązowy tusz zamiast czarnego. Brzmi jak drobiazg, ale w chłodnym jesiennym świetle czerń potrafi wyglądać ostro, a brąz zmiękcza całość.

Baza pod całość

Trzy produkty nie zadziałają na skórze, która po lecie jest przesuszona i szara. Podkład wybierz o pół tonu jaśniejszy niż w sierpniu, bo opalenizna schodzi szybciej, niż wydaje się w lustrze. Jeśli kolor podkładu jest już za ciemny, wymieszaj go z kremem nawilżającym: dostaniesz lżejsze krycie i jaśniejszy odcień bez kupowania nowej butelki. Cera z rozszerzonymi porami lepiej zniesie lekki puder, ale suche partie policzków zostaw bez pudru, inaczej róż w kremie się nie rozetrze.

Cały jesienny zestaw, czyli pomadka, róż i cień, mieści się w przedziale od około 40 do 150 zł w zależności od marki. Kupując w drogeriach podczas akcji rabatowych na kolorówkę, które sieci robią dość regularnie na przełomie września i października, można ten koszt sporo obniżyć. Warto zajrzeć do gazetek, zanim pójdzie się do sklepu.

Czy jesienią trzeba zmieniać podkład?

Nie zawsze cały. Jeśli obecny jest o pół tonu za ciemny, wymieszaj go z kremem nawilżającym albo z kroplą jaśniejszego podkładu. Nową butelkę kup dopiero wtedy, gdy różnica jest wyraźna przy dziennym świetle.

Który z trzech produktów kupić najpierw, jeśli budżet jest mały?

Pomadkę w cieplejszym odcieniu. To zmiana najbardziej widoczna i najtańsza, a jeden ciepły cień i róż można na początek zastąpić rozgrzewającym bronzerem nałożonym bardzo delikatnie.

Powiązane artykuły